Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Wg.Mnie

Nie śmiej się z niego, bo to samo Ci się przydarzy

Nie jestem jakoś specjalnie przesądna, ale w życiu kieruję się dwoma sprawdzonymi życiowo przeze  mnie zasadami: 1. Nie wyśmiewać innych, nie drwić, bo wszystko Nam się wróci 2. Nigdy nie mów nigdy - ojjj to mi dało w życiu popalić. Poważnie weźcie to sobie do serca. Nie jestem żadną starą babą ze wsi, ale młodą kobietą, matką, żoną, córką itd... Zastanówcie się czy zdarzyło się Wam, że podśmiewając się z kogoś z jakiejś rzeczy, samym Wam się to później przytrafiło? Czy zarzekaliście się "NIGDY" a jednak życie zweryfikowało i to nigdy poszło w niepamięć? W moim życiu miałam tak wiele przypadków potwierdzających moje zasady, że uczulam na nie nawet moją rodzinę, a przede wszystkim męża. I może czasem wychodzę na zrzędę, ale wiem, że mam rację. Trzeba patrzeć na siebie, nie oceniać innych, nie szydzić z innych i nie mówić słowa nigdy... a może unikniemy rozczarowań w życiu, bo ono jest cholernie długi i trudne niestety. Wiem...mało tego dziś napisałam, ale t...

Choroby emocjonalne...nie wstydź się szukać pomocy

Wiem...nie pisałam dawno. Mam ostatnio burzliwy okres...ciąża, problemy, brak czasu... Dziś chciałam Wam napisać o chorobach emocjonalnych widzianych moim okiem. Czy ktoś z Was miał z tym do czynienia? Może ma ktoś taką osobę w swoim otoczeniu? A może są te osoby wśród Was a tego nie wiecie... bo ludzie wstydzą się tych chorób. Wstydzą się opinii innych. Tak! innych i ich reakcji, bo ludzie to parszywe hieny i mało jest takich, którzy zrozumieją. Większość jest w stanie zadeptać, wyśmieje, poniży, pogardzi i wyzwie od wariatów i psycholi. Myślicie, że ja tego nie przeszłam? Znam to z własnego doświadczenia, gdy borykałam się z bulimią. To mi pokazało jak wiele osób jest niedoinformowanych, bez empatii i choć najmniejszej chęci by sięgnąć po jakąkolwiek lekturę by zrozumieć. Choroba emocjonalna to choroba duszy. Uzależnia się swe emocje od m.in. leków, alkoholu, narkotyków, wymiotów i innych rzeczy...cierpi na depresje, nerwice, zaburzenia psychiczne. Człowiek cierpi...niemiło...

Ogarnij się! powiedziano osobie chorej na depresję...

Dzisiejszy post pisze pod wpływem emocji, ale też pewnej osoby, która uważa, że jest chyba najmądrzejsza...a na pewno mądrzejsza, bo "jest starsza". Wśród moich znajomych na pewnym forum napisała dziewczyna...nie młodziutka i głupiutka. Kobieta ok 29 lat po przejściach, z nowotworem w tle i ciążą z zaskoczenia. Kobieta chorująca na depresję...a żeby było tego mało - lekarze odsyłają ją od drzwi do drzwi. Bo tu nowotwór, a tu ciąża. Jedna z innych znajomych forum napisała jej: głowa do góry! myśl pozytywnie! ogarnij się, bo w ciąży jesteś!  I we mnie zawrzało...tym bardziej, że stwierdziła, że starszy wiek daje jej prawo do wymądrzania się. A przepraszam...co to za wymądrzanie się? Moim zdaniem to jedynie głupota, brak zrozumienia i brak informacji na temat choroby jaką jest depresja.  Sama chorowałam...nadal mam epizody upadku, ale nie jest źle. Jestem po farmakologii, uczęszczam nadal na terapię. Depresja kiedyś odebrała mi znajomego...miał 25 lat. Życie przed so...

Film 100 ulic

Wczoraj przypadkiem natrafiłam na film "100 ULIC". Opis filmu nie zachęcił mnie do obejrzenia, a jednak nacisnęłam start.  Mimo różnych opinii, że jest płytki, słaby, do dupy.. Mnie od samego początku  zaintrygował...chciałam wiedzieć co będzie dalej i dlaczego jest tak, a nie inaczej. Bo przecież nic nie dzieje się bez przyczyny. Film przedstawia historię różnych ludzi, ich problemy, zmagania z pokusami a także siłę, dojrzałą miłość, dokonywanie wyborów i walkę z życiem, które jest trudne. Przede wszystkim dla mnie film przekaz dał jasny: to ja dokonuję wyboru, to ja decyduję czy pójdę dobrą czy złą drogą, z czego obie ponoszą za sobą konsekwencje i że warto walczyć, jak się kocha, mimo, że w pewnym etapie życia, gdzieś się pogubiliśmy, zrezygnowaliśmy-obojętnie czy z samego siebie czy z kogoś... Film daje nadzieję, że może być dobrze jeszcze,że życie się ułoży, a raczej, że sami go sobie poukładamy. Ważne by otaczać się ludźmi życzliwymi, mieć wokół siebie osoby,...

Nie zabiorę Cię do cyrku...

Oj tak... zła mama. Nie zabierze dziecka do cyrku mimo, że ulotki w przedszkolu spływają ze stoliczków i tablic informacyjnych. - Mamo pójdziemy do cyrku? - Nie kochanie, nie zabiorę Cię do cyrku... Wredna baba nie kochająca dziecka. A może właśnie tak bardzo kochająca, że uczy dziecka empatii i szacunku dla zwierząt? Właśnie jak to jest ? Pamiętasz jak rodzice zabierali Cię jako dzieciaka do cyrku? Były małpeczki w sukienkach, lwy w czapce skaczące po słupkach, pieski stojące na 2 łapkach i tańczące, słoń z akrobatą i wiele wiele innych zwierzaków. Były takie słodkie, kochane i pocieszne. A jak pięknie wykonywały sztuczki! Z tym, że np. ja nie wiedziałam czemu te zwierzaki tak potrafią. A może są takie mądre? A może takie się urodziły? A może kochają ludzi i występy? Może... Rodzice nawet nie tłumaczyli, a jeżeli tacy byli (z pewnością byli!), to czapki z głów, że dzieci nie zabierali do cyrków. Dziś mam świadomość tego, że te zwierzęta przechodzą czasem piekło zan...

Dziecko a "dzień dobry"

Mam w około ludzi co słoma z butów wystaje, a myślą, że są Panami i potrafią zarzucić rodzicom, że źle wychowują dziecko, bo nie mówi "dzień dobry". Heh a sami mają dzieci dorosłe - gbury... Dla mnie to, że 4,5 czy 6-latek nie zawsze powie "dzień dobry" nie jest oznaką złego wychowania, ale po prostu tak czasem bywa. Możemy mówić, żeby się witał, a i tak zrobi swoje. Są dzieci zamknięte w sobie, są czasem wstydliwe, są i takie, co nie maja czasu, bo żyją w biegu. Mi to nie przeszkadza. Zwykle sama często mówię to dzieciaków "cześć" i się uśmiecham, bo jak się nie uśmiechać do dzieciaków? No chyba, że faktycznie trafimy na okropny egzemplarz 👀 Ostatnio właśnie miałam niemiłą sytuację...moja córka biegała po podwórku i dziadkom, co mieszkają za płotem nie powiedziała "dzień dobry". Zarzucili, że jest niewychowana i ble ble ble... ogólnie wielki dym powstał, bo ani ja ani mąż nie pozwolimy sobie na wtrącanie w nasze życie i ocenianie nas...

Zatroszczyć się o siebie

Wiecie...po kilku złych latach zatroszczyłam się o siebie. A raczej staram się ciągle to robić... Zawsze patrzyłam na innych, co pomyślą, powiedzą. Próbowałam dogadzać nawet tym, którzy mnie mieli w dupie. Skończyło się w końcu "prawie" rozpadem małżeństwa mojego, depresją, nerwicą i terapią, na która nadal chodzę. Po długiej walce znów zaczęłam wychodzić do ludzi, zauważać, ze mimo wszystko jestem akceptowana. Jak to moja koleżanka z terapii powiedziała: "zmieniłaś nastawienie". W końcu! Otaczam się ludźmi, którzy mają na mnie dobry wpływ i widzę, że ja taki sam mam na nich. Mniej się przejmuję tym, czy ktoś mi dupę obrabia czy nie...skoro to robi-to musi mieć bardzo nudne swoje życie. Zaczęłam nawet biegać...Tak! Ja i bieganie ;) I wiecie co? polubiłam to. Bieganie z ludźmi - ok, ale najbardziej lubię zapiąć pas, zabrać psa i uprawiać dog-trekking :) Uuuuwielbiam! Tak mnie to zafascynowało, że z nadmiaru dostałam zapalenia stawu - masakra jakaś. No ale ...

Matka i córka

Wiecie... może nie każda ze mną się zgodzi, ale dla mnie urodzenie córki było największym szczęściem.  Właśnie siedzi obok mnie zakatarzona i kaszląca... nie ma co ukrywać - październik jest. A ja? ja jestem uziemiona, bo nabawiłam się kontuzji. Ja też jestem córką i mimo, że mama wychowała mnie jak najlepiej umiała, to staram się nie popełniać jej błędów. Staram się obserwować córkę i dużo rozmawiać. Może ktoś puknie się w głowę, jakby mnie zobaczył, bo przy jej humorkach można wyjść z siebie. Ale...ale raz może strzeliłam ją w pupę (sorry niech mi ktoś z Was powie, że tego ani razu nie zrobiło) i zobaczyłam strach w jej oczach. Nie chcę by dziecko się mnie bało, ma mieć respekt i szacunek, ale nie może się rodzica bać! Tak samo, jak nie wytrzymałam i wrzasnęłam... nie tędy droga. Wychowując moją córkę wiem, że ważne by mama starała się wprowadzić parę ważnych zachowań: TULIMY Tak tulimy! Przytulamy, całujemy w czółko itd. Moja córcia to uwielbia i wie, że zawsze m...

Ja contra polityka

Wiecie, ja kiedyś byłam całkowicie anty polityczna. Nie rozumiałam, a nawet nie chciałam rozumieć o co w niej chodzi. Na wybory nie chodziłam, bo dla mnie każda partia była złodziejem. W zasadzie ludzi nie znałam, a to że powiedzą parę słów w tv przed wyborami, to dla mnie nic nie znaczyło. Gadać mogą...obiecywać góry złote, a potem woda sodowa uderza do głowy. Szczerze nie umiałam patrzeć na jakiegokolwiek polityka. Dla mnie to banda oszołomów, którzy wcale nie kierują się dobrem nas - szarych obywateli. Dziś wiem, że popełniałam błąd opuszczając wybory i nie słuchając czasem wiadomości. Dziś - kiedy mam dziecko, zarabiam, mam rodzinę, dom i własne Ja. Dziś w związku z tym co się dzieje w Polsce mam pretensje do siebie, że nie oddałam głosu przeciw klanowi PiSowskiemu.  Kościół - a raczej jego przedstawicieli dawno odrzuciłam, bo wierzyć wierzę i modlę się. Ale co się dzieje z tymi ludźmi w rządzie to ja naprawdę już nie wiem. Jak mogą tak nami kierować i nami pomiatać. Robią s...