Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Dziecko

Nie zabiorę Cię do cyrku...

Oj tak... zła mama. Nie zabierze dziecka do cyrku mimo, że ulotki w przedszkolu spływają ze stoliczków i tablic informacyjnych. - Mamo pójdziemy do cyrku? - Nie kochanie, nie zabiorę Cię do cyrku... Wredna baba nie kochająca dziecka. A może właśnie tak bardzo kochająca, że uczy dziecka empatii i szacunku dla zwierząt? Właśnie jak to jest ? Pamiętasz jak rodzice zabierali Cię jako dzieciaka do cyrku? Były małpeczki w sukienkach, lwy w czapce skaczące po słupkach, pieski stojące na 2 łapkach i tańczące, słoń z akrobatą i wiele wiele innych zwierzaków. Były takie słodkie, kochane i pocieszne. A jak pięknie wykonywały sztuczki! Z tym, że np. ja nie wiedziałam czemu te zwierzaki tak potrafią. A może są takie mądre? A może takie się urodziły? A może kochają ludzi i występy? Może... Rodzice nawet nie tłumaczyli, a jeżeli tacy byli (z pewnością byli!), to czapki z głów, że dzieci nie zabierali do cyrków. Dziś mam świadomość tego, że te zwierzęta przechodzą czasem piekło zan...

Dziecko a "dzień dobry"

Mam w około ludzi co słoma z butów wystaje, a myślą, że są Panami i potrafią zarzucić rodzicom, że źle wychowują dziecko, bo nie mówi "dzień dobry". Heh a sami mają dzieci dorosłe - gbury... Dla mnie to, że 4,5 czy 6-latek nie zawsze powie "dzień dobry" nie jest oznaką złego wychowania, ale po prostu tak czasem bywa. Możemy mówić, żeby się witał, a i tak zrobi swoje. Są dzieci zamknięte w sobie, są czasem wstydliwe, są i takie, co nie maja czasu, bo żyją w biegu. Mi to nie przeszkadza. Zwykle sama często mówię to dzieciaków "cześć" i się uśmiecham, bo jak się nie uśmiechać do dzieciaków? No chyba, że faktycznie trafimy na okropny egzemplarz 👀 Ostatnio właśnie miałam niemiłą sytuację...moja córka biegała po podwórku i dziadkom, co mieszkają za płotem nie powiedziała "dzień dobry". Zarzucili, że jest niewychowana i ble ble ble... ogólnie wielki dym powstał, bo ani ja ani mąż nie pozwolimy sobie na wtrącanie w nasze życie i ocenianie nas...

Wspólna uroczysta kolacja w czwartek

Postanowiłam się z Wami podzielić tym co sprawia Nam radość...a mojej córce to już w ogóle! To już kolejny raz, ale opowiem od początku... Wczoraj był czwartek - zwykły dzień, jak co dzień. My z Aśką jechałyśmy do mojej mamy na kawę po przedszkolu i pracy, a mój mąż zajął się porządkami w ogrodzie i stwierdził, że piersi z kurczaka zostawi, bo głodny nie jest i zrobi się to na kolację. Ok. Wracamy do domu, tak spojrzałam na te cycki kuraka i pytam córcię czy robimy dziś jaką fajną kolację ze świecami. Od razu gotowa do działania! Ja gotowałam tzn... wykorzystałam to co mi w lodówce zostało wraz z piersiami  kuraka, które miały być na obiad więc zrobiłam moje ulubione danie jednogarnkowe a'la Ja ( przepis tuuuuu ). Moja mała natomiast zajęła się przygotowaniem stołu. Zrobiła świeczniki wg. jej pomysłu, nakryła do stołu, smakowała potrawę czy dobrze robię... uwierzcie mi - aż mi się paszcza śmiała jak ją widziałam taką radosną, przejęta i odpowiedzialną ;) Mężowi tylko gwi...

Bulimia - rodzicu nie popełniaj błędu!

Dlaczego taki post! Otóż zmagałam się sama z bulimią...około 8 lat zanim dotarło do mnie, że to choroba i że mam problem. W tym poście chcę się zwrócić szczególnie do rodziców nastoletnich dzieci chorujących na bulimię, rodziców - już dorosłych dzieci chorujących na bulimię, by dać parę wskazówek co robić, a czego nie by nie pogłębiać. 1. Nie krzycz, gdy nakryjesz dziecko Gdy mama mnie nakryła na moim wymiotowaniu zareagowała krzykiem. Wrzeszczała, wyzywała, że jestem nienormalna. Tata poszedł w jej ślady. Słyszałam, że mi za dobrze, że wymyślam, że mi odbija.Finał? Oni myśleli, że pomogli, nawet nie raz słyszałam tekst: "gdybym Cię nie sprowadziła do pionu, to dalej byś to robiła" - powiedziała dumna z siebie mama. A ja wymiotowałam jeszcze kolejne 8 lat... nauczyłam się być jeszcze bardziej dyskretna, sprytniejsza. Po ich reakcji wiedziałam, że nie mogę na nich liczyć... chciałam pomocy, chciałam miłości, troski... by mnie przytulili i powiedzi...

Matka i córka

Wiecie... może nie każda ze mną się zgodzi, ale dla mnie urodzenie córki było największym szczęściem.  Właśnie siedzi obok mnie zakatarzona i kaszląca... nie ma co ukrywać - październik jest. A ja? ja jestem uziemiona, bo nabawiłam się kontuzji. Ja też jestem córką i mimo, że mama wychowała mnie jak najlepiej umiała, to staram się nie popełniać jej błędów. Staram się obserwować córkę i dużo rozmawiać. Może ktoś puknie się w głowę, jakby mnie zobaczył, bo przy jej humorkach można wyjść z siebie. Ale...ale raz może strzeliłam ją w pupę (sorry niech mi ktoś z Was powie, że tego ani razu nie zrobiło) i zobaczyłam strach w jej oczach. Nie chcę by dziecko się mnie bało, ma mieć respekt i szacunek, ale nie może się rodzica bać! Tak samo, jak nie wytrzymałam i wrzasnęłam... nie tędy droga. Wychowując moją córkę wiem, że ważne by mama starała się wprowadzić parę ważnych zachowań: TULIMY Tak tulimy! Przytulamy, całujemy w czółko itd. Moja córcia to uwielbia i wie, że zawsze m...

Pies w domu

U mnie odkąd pamiętam był pies i inne zwierzątka. Niestety pies - zawsze na podwórku. Mama nie tolerowała psa w domu, a tata potrafił z psiaków zrobić nie do ogarnięcia później potworki. Rodzice nie czuli wielkiego przywiązania do zwierząt. Jak były - to dbali by miały brzuchy pełne, by miały co pić, głaskali i rozmawiali. Zawsze w Wigilię psiaki dostawały coś extra. Mimo to jedyne zwierzątka jakie mogliśmy mieć w domu to rybki, żółwie i chomik. Pies tak - ale na podwórku.  Aż z latami zaczęłam mieć takie samo zdanie... mimo, że zazdrościłam osobom, które chodziły na spacer z psiakami, miały z nimi pewną więź... Po latach okazało się, że to nie JA nie chciałam psa w domu, ale tak mi to zostało wpojone: a że bałagan, a że sierść, a że smród, siku, kupy itd. Dziś mamy w domu psiaka i uwierzcie mi - nie wyobrażam sobie domu bez naszego czworonoga. Ani ja, ani mój mąż, ani córka. Po wielu kupkach, sikach, wychodzeniu w nocy na załatwianie się, po rozszarpanych pluszakach córki, dz...