Dlaczego taki post!
Otóż zmagałam się sama z bulimią...około
8 lat zanim dotarło do mnie, że to choroba i że mam problem. W tym
poście chcę się zwrócić szczególnie do rodziców nastoletnich dzieci
chorujących na bulimię, rodziców - już dorosłych dzieci chorujących na
bulimię, by dać parę wskazówek co robić, a czego nie by nie pogłębiać.
1. Nie krzycz, gdy nakryjesz dziecko
Gdy mama mnie nakryła na moim wymiotowaniu zareagowała krzykiem. Wrzeszczała, wyzywała, że jestem nienormalna. Tata poszedł w jej ślady. Słyszałam, że mi za dobrze, że wymyślam, że mi odbija.Finał? Oni myśleli, że pomogli, nawet nie raz słyszałam tekst: "gdybym Cię nie sprowadziła do pionu, to dalej byś to robiła" - powiedziała dumna z siebie mama. A ja wymiotowałam jeszcze kolejne 8 lat... nauczyłam się być jeszcze bardziej dyskretna, sprytniejsza. Po ich reakcji wiedziałam, że nie mogę na nich liczyć... chciałam pomocy, chciałam miłości, troski... by mnie przytulili i powiedzieli "pomożemy Ci", "jesteś naszym dzieckiem"...
2. Bądź spokojny-rozmawiaj
Usiądź z dzieckiem i spokojnie zacznij temat...próbuj rozmawiać, nawet gdy kilka razy już syn czy córka ucinali rozmowę i się buntowali, że nic im nie jest. Nie naciskaj, oni na prawdę mają ciężko, to nałóg, który im pomaga rozluźnić emocje. Czy to złe czy dobre. To choroba emocjonalna - musisz to zrozumieć.Ja tego nie miałam - może raz mama mnie przytuliła, ale to nie z powodu bulimii tylko dlatego, że chciała bym obiecała przytyć, bo wszyscy mają mnie za chorą. Czyli typ: co ludzie powiedzą - czego ja nie nienawidziłam.
Usiądź z dzieckiem i spokojnie zacznij temat...próbuj rozmawiać, nawet gdy kilka razy już syn czy córka ucinali rozmowę i się buntowali, że nic im nie jest. Nie naciskaj, oni na prawdę mają ciężko, to nałóg, który im pomaga rozluźnić emocje. Czy to złe czy dobre. To choroba emocjonalna - musisz to zrozumieć.Ja tego nie miałam - może raz mama mnie przytuliła, ale to nie z powodu bulimii tylko dlatego, że chciała bym obiecała przytyć, bo wszyscy mają mnie za chorą. Czyli typ: co ludzie powiedzą - czego ja nie nienawidziłam.
3. Nie patrz ile zje i czy w ogóle zje
Najgorzej jak się jest zmuszanym do jedzenia. Proszę - nie krytykuj jeśli mało zje, albo jeśli odmówi posiłku. Lepiej dać spokój niż chory ma zjeść żebyś Ty się czuł lepiej, a za 10 minut pobiegnie do łazienki, bo będzie czuć się źle... osoby chore mają inny obraz siebie - widzą się nieatrakcyjnymi, grubymi. Po zjedzeniu czegoś czego nie chcą - czują wstręt do siebie.U mnie nie dość, że czułam jak mi jedzenie "rośnie w gębie", jak widzę, że mi brzuch rośnie...to w końcu zjadałam jeszcze więcej, by się napchać, bo wiedziałam, że pójdę do WC. Rodzice szczęśliwi bo córka pięknie w końcu zjadła. A córka przechodziła dramat... którego nikt nie widział.
Najgorzej jak się jest zmuszanym do jedzenia. Proszę - nie krytykuj jeśli mało zje, albo jeśli odmówi posiłku. Lepiej dać spokój niż chory ma zjeść żebyś Ty się czuł lepiej, a za 10 minut pobiegnie do łazienki, bo będzie czuć się źle... osoby chore mają inny obraz siebie - widzą się nieatrakcyjnymi, grubymi. Po zjedzeniu czegoś czego nie chcą - czują wstręt do siebie.U mnie nie dość, że czułam jak mi jedzenie "rośnie w gębie", jak widzę, że mi brzuch rośnie...to w końcu zjadałam jeszcze więcej, by się napchać, bo wiedziałam, że pójdę do WC. Rodzice szczęśliwi bo córka pięknie w końcu zjadła. A córka przechodziła dramat... którego nikt nie widział.
Mam nadzieję, że jesteś osobą, która nie ocenia, a chce rozumieć. Czemu tak piszę?
Nawet nie wiecie jak mi było ciężko słysząc teksty taty:
Nawet nie wiecie jak mi było ciężko słysząc teksty taty:
- jej się w głowie poprzewracało - komentując film o dziewczynie chorej na bulimię
- za dobrze się ma! - komentując dziewczynę chora na anoreksję
- raz by dostała wpierdol, to by się oduczyła głupot - komentując dziewczynę, która ucieka w swój świat by zwymiotować...
A ja stałam i myślałam: "gdybyś Ty wiedział, że ja też choruję"...
Nie oglądałam z rodzicami filmów, nie komentowałam głupich komentarzy, było mi raczej przykro, że tata ma takie podejście... czasem wręcz uważałam, że jest głupi.
Mama? mama czasem przychodziła z płaczem ze sklepu, bo ludzie ją pytali czemu taka chuda jestem, czy jestem chora itp. I wiecie co? A zresztą poczytajcie niektóre wypowiedzi:
Nie oglądałam z rodzicami filmów, nie komentowałam głupich komentarzy, było mi raczej przykro, że tata ma takie podejście... czasem wręcz uważałam, że jest głupi.
Mama? mama czasem przychodziła z płaczem ze sklepu, bo ludzie ją pytali czemu taka chuda jestem, czy jestem chora itp. I wiecie co? A zresztą poczytajcie niektóre wypowiedzi:
- wstyd mi jest do sklepu wychodzić, bo wszyscy mnie o Ciebie pytają
- zrób coś ze sobą...myślisz, że ludzie nie gadają, nie widzą?
- co Ty wyprawiasz?
- chcesz mnie do grobu wpędzić?
Powiedzcie - jak osoba chora, która chce pomocy, woła o nią "popatrz! zrozum! zainteresuj się! przytul! nie wstydź się mnie!" - ma przyjść i powiedzieć o swoich problemach, skoro najbliżsi mają Cię za nienormalną i ważniejsze jest co ludzie gadają?
Powiedzcie - jak osoba chora, która chce pomocy, woła o nią "popatrz! zrozum! zainteresuj się! przytul! nie wstydź się mnie!" - ma przyjść i powiedzieć o swoich problemach, skoro najbliżsi mają Cię za nienormalną i ważniejsze jest co ludzie gadają?
5. Jeżeli sam nie dajesz rady z chorobą dziecka- idź po poradę do psychologa
Pomyślisz...dlaczego
ja mam iść po poradę jak to moje dziecko choruje? A no tak właśnie - Ty
masz iść, by dowiedzieć się jak postępować, co robić, jak rozumieć
chorobę, jak pomagać nie wpędzając dziecka w jeszcze większe gówno! Ty
może i myślisz, że dobrze postępujesz...ale niestety często nie wiemy
jak to robić. I mówię to ja - była bulimiczka, synowa alkoholiczki...
6. Okazuj uczucia i dawaj wsparcie
Przytulaj,
mów "kocham"... niech dziecko czuje się bezpiecznie. Bądź
wsparciem...szczególnie, kiedy chory podejmie leczenie, bo będzie
trudno. I pamiętaj - nie oczekuj szybkich wyzdrowień...trzeba dożo czasu
i zrozumienia.
7. Rozum zachowanie chorego
Jeżeli już wiesz, że dziecko choruje - musisz uzbroić się w wielkie pokłady cierpliwości, spokoju. Niestety osoby chore są często humorzaste i to bardzo. Będą Cię traktować jak wroga, bo ingerujesz w ich nałóg - bo chcesz zabrać coś, co im jest potrzebne. Będą twierdzić, że są zdrowe i że wymyślasz. Będą robić specjalnie wyniki badań by pokazać, że wszystko jest ok. Z czasem zacznie unikać wyjść, ludzi...bo to przeszkadza w nałogu. I wiele, wiele innych...
***
Jeżeli już wiesz, że dziecko choruje - musisz uzbroić się w wielkie pokłady cierpliwości, spokoju. Niestety osoby chore są często humorzaste i to bardzo. Będą Cię traktować jak wroga, bo ingerujesz w ich nałóg - bo chcesz zabrać coś, co im jest potrzebne. Będą twierdzić, że są zdrowe i że wymyślasz. Będą robić specjalnie wyniki badań by pokazać, że wszystko jest ok. Z czasem zacznie unikać wyjść, ludzi...bo to przeszkadza w nałogu. I wiele, wiele innych...
***
To moich 6 głównych punktów. Musisz jednak wiedzieć, że póki samo Twoje dziecko nie zrozumie, że jest chore - na siłę nie pomożesz, ale możesz wiele zrobić, by przyspieszyć to zrozumienie i podjęcie leczenia. W skrajnych przypadkach, jeżeli już widzisz, że jest źle i to bardzo - trzeba przejąć wszystko w swe ręce i dać na leczenie przymusowe. Najczęściej wtedy dziecko jest w szpitalu bądź zakładach dla osób z zaburzeniem odżywiania. Będziesz wrogiem nr. 1 wtedy, ale musisz wytrwać. Tylko tak uratujesz zdrowie dziecka. Sama jestem mamą... i boję się, że moją córkę może też coś takiego spotkać, bo niestety - nie zawsze chodzi tylko o odchudzanie aczkolwiek najczęściej przez to się wszystko zaczyna. Później nawet nie wiadomo kiedy traci się kontrolę i wymiotuje się bo się tego potrzebuje. Jest uzależnione od emocji...
Czytając pkt. 4 pewnie pomyślisz: co za wyrodni rodzice! ale to nie jest do końca tak... oni też nigdy się z tym nie spotkali. Nikt im nie powiedział, że to są choroby. Nikt nie wytłumaczył... Jedynie o co mam żal, to o to, że sami nie zaciągnęli informacji, że nie chcieli zrozumieć... rozmawiać. Uwierzcie, jak po 8 latach i po prawie rocznej terapii będąc w ciąży powiedziałam, że chorowałam 8 lat, że chodzę na terapię - zostali bez słowa. A bałam się o tym powiedzieć ze względu na ich wcześniejsze reakcje.
Komentarze
Prześlij komentarz