Przejdź do głównej zawartości

Pies w domu

U mnie odkąd pamiętam był pies i inne zwierzątka. Niestety pies - zawsze na podwórku. Mama nie tolerowała psa w domu, a tata potrafił z psiaków zrobić nie do ogarnięcia później potworki. Rodzice nie czuli wielkiego przywiązania do zwierząt. Jak były - to dbali by miały brzuchy pełne, by miały co pić, głaskali i rozmawiali. Zawsze w Wigilię psiaki dostawały coś extra. Mimo to jedyne zwierzątka jakie mogliśmy mieć w domu to rybki, żółwie i chomik. Pies tak - ale na podwórku.  Aż z latami zaczęłam mieć takie samo zdanie... mimo, że zazdrościłam osobom, które chodziły na spacer z psiakami, miały z nimi pewną więź...
Po latach okazało się, że to nie JA nie chciałam psa w domu, ale tak mi to zostało wpojone: a że bałagan, a że sierść, a że smród, siku, kupy itd.
Dziś mamy w domu psiaka i uwierzcie mi - nie wyobrażam sobie domu bez naszego czworonoga. Ani ja, ani mój mąż, ani córka. Po wielu kupkach, sikach, wychodzeniu w nocy na załatwianie się, po rozszarpanych pluszakach córki, dziś jestem z tego psa dumna i jest radością w domu. Prócz gorszych chwil, więcej jest tych dobrych... nawet takie jak teraz:


Mając dziecko, dziś wiem, że obecność psa w domu bardzo dużo nas nauczyło. Córka pokochała bardzo naszą sunię. Wzrosła jej wrażliwość na krzywdę zwierząt, nauczyła się opieki, odpowiedzialności... Cieszę się z tego, dlatego, że serce mnie boli, jak spotykam dzieciak, które rzucają kamieniami w pieski na ulicy, jak wzrasta obojętność ludzi wobec zwierząt, jak dorośli ludzie dają złe przykłady swym dzieciom odnośnie traktowania psiaków. 
Szczerze Wam powiem, że odkąd mam psiaka w domu pierwszy raz zobaczyłam, że pies tęskni, płacze, cieszy się, że czuje, gdy mi jest źle - i to tak szczerze. A wiecie za co najbardziej kocham moje psiaki? A no właśnie... bo zapomniałam Wam napisać, że jakieś 8 miesięcy później zaadoptowaliśmy kundelka ze schroniska. Prze-kochany.
No... wracając do tego, za co kocham nasze psiaki... za to, że dają mi wiele radości, że przy nich zapominam o smutkach, uspakajają mnie... I uwierzcie - ich radość na mój widok jest tak wielka i szczera, że nie potrafię się do nich nie uśmiechać.

Wiem, że jest sierść w domu, brudne schody po deszczu, resztki karmy na podłodze w kuchni... ale miłość tych piesków wszystko wynagrodzi:)

Komentarze